Ilustracja do artykułu: Kojce w schronisku pustoszeją!

Kojce w schronisku pustoszeją!

27-01-2026

W ostrowskim schronisku puste boksy stają się powodem do świętowania. To nie błąd w obliczeniach – to rewolucja! Sprawdziliśmy, jak w kilka miesięcy schronisko niemal o połowę zmniejszyło liczbę swoich podopiecznych. To efekt nie tylko systemowych zmian, ale i wielkiego poruszenia serc.

Jeszcze w lipcu ubiegłego roku Międzygminne Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt im. Jana Lityńskiego w Wysocku Wielkim pękało w szwach. Po trudnych interwencjach pod opieką placówki znajdowało się aż 180 psów. Dziś ta liczba spadła do 91. Jeśli dziewiątka czworonogów przebywająca obecnie w domach tymczasowych zostanie tam na stałe, schronisko pobije historyczny rekord, schodząc poniżej progu 90 podopiecznych.

Ten sukces to nie dzieło przypadku, a efekt serii przemyślanych akcji adopcyjnych i ciężkiej pracy całego zespołu. Przełomem okazała się walentynkowa akcja „Psinder”, a następnie wzruszające „Opowieści Wigilijne”. W tej ostatniej udział wzięło 12 psów – aż 10 z nich znalazło nowe rodziny niemal natychmiast. Ostatni bohaterowie akcji, Bruno i Rufin, również opuścili schronisko dzięki zimowej inicjatywie domów tymczasowych na mrozy.

– Niezwykle cieszy mnie, że od czasu modernizacji schroniska adopcje tak bardzo przyspieszyły. Nowoczesne warunki to nie tylko wyższy standard, ale przede wszystkim nowa szansa na życie dla tych zwierząt. Los naszych „braci mniejszych” jest mi bardzo bliski, dlatego sama zdecydowałam się dać dom tymczasowy podczas ostatnich mrozów. Moim gościem był Dżeki, który dzięki tej inicjatywie znalazł już swoich stałych opiekunów. On, podobnie jak wiele innych psów, zamienił tymczasowe schronienie na prawdziwy, kochający dom – podkreśla Beata Klimek, prezydent Ostrowa Wielkopolskiego.

Obecnie w schronisku przebywa 91 psów oraz 33 koty. Pracownicy mają nadzieję, że trend się utrzyma, a hasło „coraz mniej za kratami” stanie się stałą codziennością placówki w Wysocku Wielkim.

– Dla nas to nie jest tylko liczba. To sygnał, że godziny pracy, karmienia, leczenia i ogłoszeń mają sens. Widok pustych boksów to marzenie każdego, kto zajmuje się bezdomnymi zwierzętami – mówi pracująca w ostrowskim schronisku Monika Owczarek


Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.x