Ilustracja do artykułu: Nie inwestować dziś w kogenerację byłoby największym ryzykiem

Nie inwestować dziś w kogenerację byłoby największym ryzykiem

08-06-2026

 

                             To największa inwestycja energetyczna w historii miastaBudujemy energetyczną niezależność Ostrowa

 

Rozmowa z Mariuszem Bolachem, prezesem Zarządu Ostrowskiego Zakładu Ciepłowniczego S.A. w Ostrowie Wielkopolskim

Ostrów Wielkopolski rozpoczyna największą inwestycję energetyczną w swojej historii. Cztery silniki kogeneracyjne mają zmienić sposób produkcji ciepła i energii, ograniczyć emisję CO₂, zwiększyć bezpieczeństwo systemu i docelowo obniżyć koszty dla mieszkańców. O kulisach projektu, emocjach wokół inwestycji i przyszłości miejskiej energetyki rozmawiamy z Mariuszem Bolachem, prezesem Zarządu OZC S.A.

 

Panie Prezesie, mówi Pan o „największej inwestycji energetycznej w historii miasta”.
Co właściwie wydarzyło się 6 maja?

- 6 maja oficjalnie przekazaliśmy plac budowy pod realizację czterech silników kogeneracyjnych. To moment symboliczny, ale przede wszystkim bardzo konkretny —
po wielu miesiącach przygotowań, analiz, procedur i rozmów rozpoczynamy realną budowę nowego systemu energetycznego dla Ostrowa Wielkopolskiego. To inwestycja, która ma trzy podstawowe cele: bezpieczeństwo energetyczne miasta, stabilizację kosztów ciepła i przygotowanie Ostrowa do przyszłości po erze węgla. W praktyce oznacza to nowoczesny system, który jednocześnie produkuje ciepło i energię elektryczną, czyli działa dużo efektywniej niż tradycyjne rozwiązania.

W przestrzeni publicznej najczęściej pojawia się jedno pytanie: czy mieszkańcy realnie odczują tę inwestycję w swoich rachunkach?

- To absolutnie kluczowe pytanie. I właśnie dlatego zdecydowaliśmy się na kogenerację. Dzisiaj największym problemem ciepłownictwa w Polsce są koszty emisji CO₂ oraz rosnące koszty energii. Jeżeli miasta nie inwestują w modernizację systemów, mieszkańcy
w przyszłości zapłacą za to bardzo wysoką cenę. My chcemy ten scenariusz zatrzymać.

Kogeneracja daje kilka źródeł przychodów jednocześnie — sprzedaż energii elektrycznej, udział w rynku mocy oraz premię kogeneracyjną wypłacaną przez państwo przez 15 lat. Dzięki temu koszt samego wytwarzania ciepła może być znacznie niższy. Dlatego publicznie mówimy, że następny wniosek taryfowy OZC będzie składany na poziomie 49 zł/GJ. Oczywiście ostateczne decyzje należą do Urzędu Regulacji Energetyki, ale naszym obowiązkiem jest stworzenie warunków, aby takie ceny były możliwe.

Czyli ta inwestycja to bardziej ekonomia niż ekologia?

- Jedno i drugie. Dzisiaj nowoczesna energetyka nie polega już na wybieraniu między ekologią a ekonomią. Dobre projekty muszą łączyć oba elementy. Kogeneracja pozwala wykorzystać tę samą ilość paliwa dużo efektywniej. Jednocześnie produkujemy ciepło
i energię elektryczną, ograniczamy emisje CO₂ i zwiększamy niezależność energetyczną miasta.  Ale równie ważne jest bezpieczeństwo. Ostatnie miesiące i lata pokazały, jak niestabilny potrafi być rynek energii. Miasta, które mają nowoczesne i zdywersyfikowane źródła energii, po prostu lepiej radzą sobie w kryzysach.

Wokół inwestycji pojawiało się jednak wiele emocji i pytań — również politycznych. Były zarzuty dotyczące przetargu, finansowania czy partnerów projektu. Jak Pan dziś na to patrzy?

- Przy inwestycji tej skali emocje są naturalne. Mówimy o projekcie strategicznym dla miasta, więc pytania są czymś normalnym i potrzebnym. Od początku podkreślaliśmy jedną rzecz: wszystkie procedury były prowadzone zgodnie z prawem zamówień publicznych i w sposób transparentny. Informacje dotyczące przetargu były na bieżąco publikowane na platformie zakupowej i są dla wszystkich dostępne publicznie. Pojawiało się wiele nieprawdziwych informacji, dlatego nasza spółka wystąpiła również do odpowiednich organów państwowych o objęcie postępowania tzw. tarczą ochronną. Chcieliśmy po prostu zabezpieczyć strategiczną inwestycję miasta przed próbami wpływania na procedurę przetargową.

Dużo mówi się też o formule finansowania. Podkreślacie Państwo, że to nie kredyt, ale leasing operacyjny.

- Tak, i to bardzo ważna różnica. Projekt realizowany jest w formule DBFM — Design, Build, Finance, Maintain. W praktyce oznacza to, że partner finansowy i technologiczny odpowiada za finansowanie, realizację i długoterminowe utrzymanie infrastruktury w ytym przypadku w okresie 10 lat. Po tym okresie, instalacja staje się własnością Spółki OZC SA Miasto nie angażuje własnych środków budżetowych i nie udziela dodatkowych zabezpieczeń. To rozwiązanie pozwala realizować ogromne inwestycje bez nadwyrężania finansów samorządu.

Dlaczego właśnie GETEC?

- W przetargu udało się wyłonić partnera, który ma doświadczenie nie tylko w budowie, ale również w długoterminowym zarządzaniu infrastrukturą energetyczną. GETEC działa w Europie od ponad 30 lat i zarządza ponad 11 tysiącami instalacji energetycznych. Specjalizuje się właśnie w projektach łączących finansowanie, budowę i eksploatację systemów energetycznych.

Krytycy pytają jednak: „a co jeśli coś pójdzie nie tak?”

- W naszym przypadku umowa została skonstruowana w taki sposób, aby zasadnicza część ryzyka inwestycyjnego była po stronie wykonawcy i finansującego. Mamy również zabezpieczenia kontraktowe, kary umowne i wieloletni system utrzymania infrastruktury. Natomiast powiem szczerze: dziś największym ryzykiem byłoby właśnie… nie inwestować.

Kiedy mieszkańcy zobaczą pierwsze efekty?

Zgodnie z harmonogramem uruchomienie instalacji planowane jest na grudzień 2027 roku. Natomiast już teraz ta inwestycja zmienia pozycję Ostrowa Wielkopolskiego. Pokazujemy, że średniej wielkości miasto może realizować projekty na poziomie największych europejskich samorządów.

Co Pan czuł 6 maja, stojąc na konferencji prasowej?

Dużą odpowiedzialność. Ale też ogromną satysfakcję wobec zespołu OZC, któremu dziękuję za te ostatnie miesiące pracy przy tym ważnym przetargu. Za każdą taką inwestycją stoją miesiące pracy ludzi, których często mieszkańcy nie widzą — inżynierów, prawników, specjalistów od energetyki, finansów, zamówień publicznych. Podczas konferencji specjalnie im dziękowałem, bo bez nich ten projekt nigdy by się nie rozpoczął.

I myślę, że dziś wszyscy mamy świadomość, że uczestniczymy w czymś naprawdę przełomowym dla miasta.

 

 

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.x