Ilustracja do artykułu: Złoty sprinter Stali

Złoty sprinter Stali

22-09-2026

Dawid Grząka został młodzieżowym mistrzem Polski w biegu na 100 metrów podczas rozgrywanych w Krakowie Mistrzostw Polski U23. Reprezentant Stali Ostrów wygrał z czasem 10,34 s.

Ten doskonały występ został zauważony przez szkoleniowców reprezentacji Polski. Zawodnik Stali Ostrów został powołany na mistrzostwa Europy w Birmingham do sztafety 4x100 metrów. To do tej pory największe osiągnięcie zawodnika w całej jego karierze. Warto przypomnieć, że Dawid Grząka ma za sobą świetny sezon, w którym został mistrzem Polski U23 na 60 metrów na hali oraz na 100 metrów na stadionie. Dodatkowo pobił dwa rekordy Ostrowa na tych dystansach - 60m - 6.65s i 100m - 10.32s

 

 

Został Pan młodzieżowym mistrzem Polski w biegu na 100 metrów podczas rozgrywanych w Krakowie Mistrzostw Polski U23. Co Pan czuł mijając linię mety?

- Mijając linię mety, już wiedziałem, że zostałem mistrzem kraju. Była to niesamowita radość, ponieważ jest to mój pierwszy złoty medal na 100 metrów. Od zawsze było to moim marzeniem, które udało mi się w końcu spełnić.

Na mistrzostwa przyjechał Pan ze swoim najlepszym czasem 10,32 s. W finale biegu na 100 metrów pobiegł Pan minimalnie wolniej – 10,34 s. Czy czuł Pan, że ma jeszcze „zapas” by pobiec szybciej?

- W biegu finałowym były trochę gorsze warunki wietrzne niż w momencie ustanawiania rekordu życiowego na 10.32. Dlatego nie udało się zrobić nowej życiówki, ale bieg finałowy na 10.34 był zdecydowanie moim najmocniejszym biegiem w karierze. Gdyby tylko wiatr pomagający był trochę lepszy, na pewno nowa życiówka też by była.

Poprowadził Pan również sztafetę Stali 4x100 metrów do mistrzowskiego tytułu. Co czuje się biegnąc na ostatniej zmianie, gdy walczy się o złoty medal wiedząc, że na Pana liczą także koledzy ze sztafety? Czy taki bieg jest większym obciążeniem niż start indywidualny?

- Ostatnia zmiana jest bardzo odpowiedzialna ze względu na rywalizację na końcowych metrach. W mojej głowie nie dopuszczałem nawet na moment sytuacji, w której nie prześcignę moich rywali. Wiedziałem, że moi koledzy ze sztafety bardzo wierzyli we mnie, bo znali moje możliwości, a ja po prostu zrobiłem wszystko, by ich nie zawieść, i udało się finalnie zwyciężyć. Ten medal był też bardzo ważny dla biegnącego na trzeciej zmianie Piotrka Stojanowskiego, dlatego że on nigdy w swojej karierze nie miał tytułu Mistrza Polski. Piotrek jest moim kolegą, odkąd tylko zacząłem trenować, zawsze mi pomagał przez tyle lat i cieszę się, że udało nam się zdobyć ten upragniony dla niego medal. Ciężko mi stwierdzić, czy taka sztafeta jest większym obciążeniem niż start indywidualny. Większy stres towarzyszył mi w starcie indywidualnym, ale oba starty były tak samo ważne dla mnie.

Porozmawiajmy przez chwilę może o tym, co już za Panem. Jak zaczęła się Pana przygoda ze sportem?

- W pierwszej klasie technikum, gdy zacząłem naukę w Zespole Szkół Technicznych w Ostrowie Wielkopolskim, pojechałem na zawody lekkoatletyczne ze szkołą. Skakałem tam wzwyż i właśnie po tych zawodach skontaktował się ze mną trener KS Stal LA Ostrów, Michał Walczak. Zaproponował mi treningi w klubie, gdyż widział we mnie spory potencjał. Zgodziłem się i tak to trwa aż do dzisiaj.

Czy w Pana rodzinie są jakieś sportowe tradycje, czy to Pan, jako pierwszy pisze tą sportową historię?

- Mój dziadek, Jan Grząka, zawsze był związany ze sportem. Był nauczycielem wychowania fizycznego. Uprawiał biegi oraz jeździł na rowerze, jednak lubił dłuższe dystanse niż sprinterskie. Co ciekawe, był również licencjonowanym sędzią lekkoatletycznym.

Dlaczego akurat lekkoatletyka? Czy ktoś Pana namówił, przekonał czy była to wyłącznie Pana decyzja? Czy może próbował Pan także innych sportów?

- Od dziecka grałem w piłkę nożną, ale wraz ze zmianą szkoły, która była w innym mieście, stwierdziłem, że to koniec mojej przygody ze sportem. Nie spodziewałem się, że tak szybko do mnie wróci, tylko, że w innym wydaniu. Jako że od zawsze byłem szybki na boisku, tak samo było na bieżni, i spodobało mi się to od razu – już po trzech miesiącach treningu stanąłem na podium Mistrzostw Polski U18, zdobywając brązowy medal.

Czy zaczynając sportową przygodę w Stali LA myślała Pan, że będzie zdobywał złote medale na mistrzostwach Polski?

- Tak, wiedziałem, z jakim trenerem mam do czynienia – od razu pokazał mi, co możemy razem osiągnąć, patrząc na mój potencjał, i wiedziałem, że prędzej czy później zdobędę tytuł Mistrza Polski. Aktualnie mija mój siódmy sezon w Stali i przez te lata zdobyłem 17 medali Mistrzostw Polski, z czego 6 jest złotych.

Który z dotychczasowych sukcesów ceni Pan sobie najbardziej?

- Myślę, że najcenniejszy będzie właśnie ten świeżo zdobyty na 100 metrów. Wygranie 100 metrów, czyli najbardziej prestiżowego dystansu w całej lekkiej atletyce, to moment szczególny w mojej karierze i to ten tytuł na pewno będzie moim najcenniejszym sukcesem.

Jak wygląda Pana typowy dzień treningowy?

- Dzień treningowy to dla mnie już taki sam dzień jak każdy inny. Trenuję około 5 razy w tygodniu. Trening układany jest indywidualnie i dopasowany do startów. Oprócz biegów treningowych bardzo ważna jest siłownia oraz posiłki. Trening zazwyczaj odbywa się po południu, żeby od rana mieć trochę czasu dla siebie, a po treningu zrelaksować się przed snem.

Co motywuje Pana do codziennych treningów?

- Motywuje mnie progres, – jeśli w sporcie, co roku poprawiamy się i zdobywamy coraz większe osiągnięcia, to chęć sama przychodzi. Są okresy, gdzie o progres jest trudniej i wówczas przypominam sobie, że dwa trzy lata temu było tak samo, a później wszystko ruszyło do przodu.

Czy ma Pan jakichś idoli lub wzory do naśladowania?

- Jak byłem młodszy, miałem swoich ulubionych piłkarzy, ale gdy zacząłem trenować lekkoatletykę, nie znałem się na tym kompletnie i to zawsze najszybszy mój kolega z klubu, Patryk Wykrota, był osobą, która mnie inspirowała.

Jak radzi sobie Pan z presją przed ważnymi zawodami?

- Presja zawsze u mnie pojawia się dzień albo dwa dni przed startem i trwa mniej więcej do samego startu, ale kiedy jestem już w blokach, to uczucie mija, jakby nigdy go nie było. Nigdy nie walczyłem ze stresem, żeby go się pozbyć – zawsze służył mi do dodatkowej motywacji.

Jakie są Pana plany na najbliższe miesiące, lata?

- Już niedługo startuję w Mistrzostwach Polski seniorów, gdzie będę walczył o swój pierwszy medal seniorski oraz o miejsce w sztafecie kadrowej, która poleci na Mistrzostwa Europy w tym roku. Więc jeszcze dużo pracy przede mną, ale mam nadzieję, że mi się uda.

Jakie rady dałaby Pan młodym sportowcom, którzy chcą osiągnąć sukces w lekkoatletyce?

- Najważniejsze jest robić to, co się lubi, w czym chce się być dobrym, bo wtedy wszystko przychodzi o wiele łatwiej. Nie poddawać się i nauczyć się dyscypliny. Małymi kroczkami trzeba dążyć do celu. Sukces nie rodzi się z dnia na dzień.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.x